Ruiny zamków, które są nieodłączną częścią krajobrazu Polski, od dawna przyciągały wzrok ludzi wędrujących obok nich. Niezależnie od tego, czy wznosiły się na wyniosłych i niedostępnych wzgórzach, czy też rysowały się na nizinnych łąkach wśród błot i rozlewisk rzecznych, oddziaływały na ludzką wyobraźnię. Jednych wprowadzały w świat irracjonalny, niemal fantastyczny, tak odmienny od codziennego i uporządkowanego życia zwykłych ludzi. Innym nasuwały wspomnienia świetności zwalonych murów i gmachów zamkowych, które były ongiś czy to potężnymi twierdzami królewskimi, czy też siedzibami znakomitych i zasłużonych rodzin rycerskich dawnej Polski.
Ustosunkowanie się do tych ruin, będących świadkami minionych wieków i śladami twórczej działalności człowieka, różne przechodziło koleje i różne przybierało formy. Zastanawiające jest to, że pierwsze próby poznania niszczejących budowli obronnych podjęto wtedy, gdy opuszczone zamki zostały skazane na powolne niszczenie, które doprowadzało je do ostatecznej ruiny. Proces ten bardzo wyraźnie zarysował się w końcu XVIII i na początku XIX wieku.

W tym czasie pod wpływem wielkich odkryć archeologicznych zrodziło się zainteresowanie zabytkami starożytnymi, tak bardzo charakterystyczne dla złożonego procesu tworzenia się architektury wieku oświecenia. W kształtowaniu tych zainteresowań niepoślednią rolę odgrywały liczne przedstawienia graficzne pozostałości pomników starożytnego Rzymu. Wśród nich na plan pierwszy wysuwają się tak bardzo rozpowszechnione w ówczesnej Europie sztychy Giovanniego Battisty Piranesiego, które podkreślały malowniczość i piękno pomników architektury antycznej. W Polsce podobną rolę w stosunku do rodzimego budownictwa odegrali również malarze i rysownicy, których twórczość poświęcona zabytkom przeszłości, tak zwanym wówczas „pamiątkom narodowym", wyrastała z podłoża patriotycznego. Na pierwszy plan wysuwa się niewątpliwie twórczość Zygmunta Vogla, który wędrując po kraju wykonał wiele akwarel, gwaszów i rysunków przedstawiających zachowane podówczas pomniki architektury polskiej. W roku 1806 Vogel wydał opatrzony tekstem zbiór miedziorytów, przedstawiających między innymi zamki w Łobzowie i Kazimierzu Dolnym, Tenczyn, Krzyżtopór oraz ruiny zamku w Ojcowie. Zbiór ten ma obecnie dużą wartość dokumentalną i jest nieraz pomocny przy badaniach i pracach zabezpieczających. Wśród rysunków Vogla znalazły się również próby fantastycznych wyobrażeń zamków pseudogotyckich, stanowiące interesujący przykład romantycznego, emocjonalnego podejścia do architektury gotyckiej.

W tym samym czasie, w drugiej połowie XVIII wieku, można zaobserwować próby realizacji przedziwnych nieraz projektów zamków — rezydencji magnackich wzorowanych na średniowiecznych zamkach warownych przez wprowadzenie zewnętrznych elementów architektury gotyckiej. Najwcześniejszym tego przykładem był zamek Strawberry Hill — w Anglii, zbudowany przez Horacego Walpole'a w roku 1752. Na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej zaczęto około 1780, ale nie dokończono, "pseudogotycki „zamek-kasztel" w Rzęśniówce na Wołyniu, należącej do Kaliksta Ponińskiego. Około roku 1787 Stanisław Poniatowski, bratanek królewski, zaczął wznosić również neogotycką rezydencję w Korsuniu na Ukrainie. W pierwszej ćwierci XIX wieku powstały obok sztucznych ruin w parkach krajobrazowych neogotyckie budowle w Puławach, Radziejowicach, Wilanowie i w innych siedzibach magnackich.

Swobodna interpretacja form gotyckich przy zupełnej nieznajomości podstawowych zasad dawnych systemów konstrukcyjnych, częste posiłkowanie się modnymi wzorami angielskimi, a jednocześnie stosowanie współczesnych planów budynków, złożyły się na powstanie tak zwanej architektury neogotyckiej. Wznoszenie nowych, wspaniałych zamków, pałaców i świątyń w formach neogotyckich wiąże się z występującym w tym okresie kultem tradycji czasów feudalnych i swoistym snobizmem ówczesnej arystokracji. Takim przykładem w Polsce może być pseudogotycki pałac w Dowspudzie, wzniesiony według projektu Henryka Marconiego w roku 1822 na wzór gotyckich zamków angielskich. Tendencje te można także zauważyć w drugiej ćwierci XIX wieku przy próbie adaptacji starych, niejednokrotnie opuszczonych zamków na nowe rezydencje magnackie.

W budownictwie monumentalnym czasów Królestwa Polskiego wyraźnie wystąpiły dwa zasadnicze nurty. Oficjalnym nurtem był klasycyzm, ale powstawały także neogotyckie gmachy użyteczności publicznej, pałace, ratusze i kościoły. Koncepcja zamku jako budowli zamkniętej, niedostępnej, została przeniesiona na budownictwo więzienne. Uwidoczniło się to zarówno w wielu obiektach wznoszonych od nowa na terenie Królestwa Polskiego, na przykład w Płocku i w Kaliszu, j ak i w przebudowie istniejących jeszcze niektórych zamków i przystosowaniu ich do celów więziennych. Na przykład w latach 1823—1824 gruntownie przebudowano na więzienie zamek w Lublinie, a nowy, masywny gmach zwieńczono neogotycką attyką, co należy uważać za próbę nawiązania do tradycyjnych form architektury polskiej. Trzeba zaznaczyć, że architektura neogotycka przeważnie miała zdecydowanie kosmopolityczny charakter. W Polsce wprowadzanie form neogotyckich wynikało nie tylko z przeżyć estetycznych lub ze względów racjonalistycznych, lecz przede wszystkim z emocjonalnego stosunku do zabytków przeszłości narodowej. Społeczeństwo polskie, doświadczone tragedią rozbiorów i załamaniem się poczynań ruchu postępowego, zawiedzione w nadziejach wiązanych z wojnami napoleońskimi, widziało w zachowanych zabytkach pomniki dawnej świetności i wielkości niepodległej Rzeczypospolitej.

Pomimo wzrostu zainteresowań architekturą średniowieczną opuszczone stare zamki z wolna ulegały zniszczeniu. Na początku XIX wieku niejednokrotnie wysuwano sprawę ochrony zabytków. Pierwszy sprawą zamków zainteresował się w należyty sposób Wawrzyniec Surowiec-ki. Jego wypowiedź z 1810 roku wyrażała sprzeciw wobec obowiązujących ówcześnie poglądów, podnosiła niedoceniane wartości polskich zabytków, a szczególnie zabytków sztuki średniowiecznej. Pisząc o zamkach, Surowiecki wymienił „reszty murów i baszt zamku Rawskiego", które „nazwać można kolizeum polskiem". Opisując jego położenie i stan zachowania stwierdzał: „Stoi teraz poszarpany od psotnej ręki, dowodząc zarazem wielkości swych twórców i nikczemności ich potomków". Pisał również o wieży zamku kruszwickiego, którego trwałość porównywał do piramid. Wypowiedź Surowieckiego można potraktować nie tylko jako odosobnione jeszcze podówczas wystąpienie w duchu romantyzmu, ale również jako pierwszą w naszej literaturze wypowiedź o architekturze polskich zamków średniowiecznych. Rozbudzone przez romantyzm zamiłowania starożytnicze i wzrastające zrozumienie wartości pamiątek narodowych doprowadziły do zainicjowania wielkiej akcji ratowniczej, obejmującej niemal wszystkie dzielnice kraju. Jej pierwszym przejawem miała być przeprowadzona systematycznie inwentaryzacja zabytków. Podjęcie tej akcji należy przypisać kołom rządowym Królestwa Polskiego. W roku 1827 pełniący obowiązki ministra wojny generał Maurycy Hauke zarządził przeprowadzenie ewidencji zabytków ze szczególnym uwzględnieniem „starożytnych zamków, obronnych warowni". Interesującym faktem było niewątpliwie wydanie w tymże roku w województwie krakowskim kwestionariusza, który bardzo szczegółowo podawał sposób sporządzenia opisu zamku z uwzględnieniem stanu zachowania oraz położenia w terenie. Niestety, rozpoczęta akcja została przerwana wskutek represji po upadku powstania listopadowego i dopiero po kilkunastu latach została ponownie podjęta. W roku 1844 powierzono organizację tego wielkiego przedsięwzięcia specjalnej delegacji rządowej, na której czele stanął znany archeolog i numizmatyk Kazimierz Stronczyński. Jego podróże z całym zespołem współpracowników, wśród których niepoślednią rolę odgrywali rysownicy: Adam Lerue, Teodor Chrząński i Józef Polkowski, odbywane w latach 1844—1853, dały bogate materiały zawierające dokładne opisy oraz rysunki i akwarele poszczególnych zabytków.

W sprawozdaniu opracowanym przez Stronczyńskiego znalazło się 79 zamków położonych w granicach Królestwa Polskiego, z podziałem na zamki królewskie, biskupie i prywatne. Była to pierwsza próba podziału zamków według sposobu użytkowania i funkcji administracyjnych. Stronczyński dokładnie opisał stan zachowania budowli, przeprowadził nie zawsze przekonywające próby określenia czasu ich powstania oraz załączył rysunki i akwarele, które z czasem stały się bezcennym materiałem ikonograficznym dla badaczy historii zamków polskich. W tym samym czasie ówczesne Krakowskie Towarzystwo Naukowe ogłosiło odezwę wzywającą do zbierania wiadomości o zabytkach i wydało w Krakowie Skazówką poszukiwań i badań starożytności, która miała dwa nakłady w latach 1850 i 1855. W tej skromnej i niewielkiej broszurce znajdujemy ustęp poświęcony „zamkom starym", który stanowi niemal pełny program poprawnego opisu zamku, uwzględniający położenie, stan zachowania, założenie przestrzenne oraz materiał budowlany i konstrukcję murów. Specjalną uwagę zwrócono na wieżę, żądając dokładnego określenia jej miejsca w obrębie zamku i opisu jej kształtu, to znaczy czy jest okrągła, czworokątna czy wielokątna. Również w odniesieniu do murów obwodowych żądano opisu konstrukcji, wysokości i formy zwieńczenia, to znaczy blanków, strzelnic itd. Podkreślono wyraźnie podwójną rolę zamku, który jest jednocześnie budynkiem mieszkalnym i warownią. Niestety, tak świetnie zarysowany „program badań" nie został w pełni wyzyskany przez współczesnych badaczy, którzy nie mieli odpowiedniego przygotowania naukowego, gdyż najczęściej byli to amatorzy.

W Wielkopolsce, będącej wówczas pod zaborem pruskim, sprawy zabytków poruszał tygodnik „Przyjaciel Ludu", który wychodził w Lesznie od roku 1834 do 1849. Publikowano tam w sposób przystępny opisy i artykuły o ruinach polskich zamków położonych na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej i zamieszczano cenne drzeworytnicze widoki zamków. Podawano też projekty adaptacji i przebudowy zamków. W latach 1842 i 1843 ukazały się dwa tomy Wspomnień Wielkopolski Edwarda Raczyńskiego, ze zbiorem rycin wyobrażających zamki wielkopolskie. Wielką zasługą Raczyńskiego było, że przedstawił również zamki leżące poza północnymi granicami Poznańskiego. Poszły one w niepamięć, mimo iż odegrały ongiś rolę w historii Polski, jak np. zamki w Tucznie i Starym Drawsku.
W drugiej połowie XIX wieku zaczęły ukazywać się monografie historyczne Edwarda Calliera, zawierające również skromne informacje o zamkach. Najbardziej wszechstronne były historyczne opracowania i wydawnictwa warszawskie, które obejmowały obszar Polski przedrozbiorowej, ignorując istniejące granice zaborów.

Dużą rolę w popularyzowaniu zagadnień historii architektury odgrywały „Tygodnik Ilustrowany" i „Kłosy", wychodzące od roku 1861, oraz inne czasopisma zamieszczające opisy zamków i innych zabytków przeszłości. Były to opracowania maj ące nieraz wartość naukową, ilustrowane wspaniałymi drzeworytami ówczesnych artystów polskich. Publikacje te oraz przeprowadzane prace inwentaryzacyjne dostarczyły niewątpliwie materiałów Franciszkowi Sobieszczańskiemu, który w swoim dwutomowym dziele pt. Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce, wydanym w Warszawie w latach 1847 i 1849 i będącym jakby pierwszą historią sztuki polskiej, uwzględnił zagadnienia zamków polskich.

W monumentalnej pracy pt. Starożytna Polska (ukazała się w latach 1843-1846) Michał Baliński i Tymoteusz Lipiński przy opisywaniu poszczególnych miejscowości zamieścili stosunkowo obszerne opisy zamków, uwzględniając nawet nie znane dotąd stare ilustracje.

W roku 1880 zaczęły wychodzić tomy Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, W tej obszernej pracy zbiorowej zostały umieszczone bardzo dokładne opisy zamków, oparte niejednokrotnie na nie istniejących już dziś archiwaliach.

Na terenie zaboru austriackiego na uwagę zasługuje działalność Bogumiła Zygmunta Stęczyńskiego, który swoje rysunki z opisami, będące owocem wieloletnich wędrówek po Małopolsce, wydał w roku 1847 i 1848 pt. Okolice Galicji, a następnie w roku 1852 w zbiorze Pamiątka malownicza czyli 48 widoków Galicji.

Specjalną pozycję stanowi wydana w latach 1863—1865 praca Szczęsnego Morawskiego Sądecczyzna, w której są podane dokładnie sporządzone, nieraz na podstawie źródeł historycznych, opisy zamków leżących nad Popradem i Dunajcem. W pierwszym tomie tej publikacji znajdują się również plany zamków w Czorsztynie, Melsztynie, Muszynie, w Pieninach koło Krościenka, w Rytrze i Tropsztynie. Plany te wprawdzie podane są bez skali i oznaczenia stron świata, ale mają tę wartość, że pokazują ówczesny stan omawianych obiektów, często już dziś nie istniejących. Na przykład wykonany przez Morawskiego plan ruin zamku w Muszynie, obecnie nieczytelnych, jest dla nas bardzo cennym materiałem historycznym.

Szczęsny Morawski podjął też pierwszą w polskiej literaturze próbę odtworzenia w rysunkach niektórych zamków, między innymi w Rytrze i w Tropsztynie. Na rysunkach przedstawiających bryły zamków, wieże zwieńczone blankami i zwodzone mosty wyraźnie zaznacza on przerywaną linią zachowane partie murów. Należy podkreślić, że późniejsi badacze jeszcze w pierwszej połowie XX wieku nie mieli żadnych skrupułów i wątpliwości przy sporządzaniu, nieraz bez podstaw, fantastycznych i błędnych rekonstrukcji zamków i fortyfikacji.
Na wyżej wymienionej pracy Szczęsnego Morawskiego kończymy ten okres zainteresowań i pierwszych badań powierzchniowych oraz prób zbierania materiałów w zakresie wiedzy o polskich zamkach.

Początek właściwych badań łączyć należy z pracami, które podjęli Władysław Łuszczkiewicz
1 Marian Sokołowski na Ostrowie Lednickim koło Gniezna i które doprowadziły do pełnego odsłonięcia murów piastowskiego palatium i kaplicy. Badania te, przeprowadzone jak na ówczesne warunki wyjątkowo ostrożnie, dały Marianowi Sokołowskiemu możność wydania
2. Zamek średniowieczny na skale, złożony z domu mieszkalnego i muru obwodowego z wieżami. Płaskorzeźba z ołtarza W. Stwosza w kościele Mariackim w Krakowie, 1477-1489 w roku 1876 monumentalnej pracy pt. Ruiny na Ostrowie jeziora Lednicy. Należy podkreślić, że Sokołowski po raz pierwszy ujął zagadnienie obronności rezydencji książęcej na szerokim tle porównawczym. Nie ograniczył się do ciasnego, najbliższego kręgu, lecz zaczerpnął przykłady z całej niemal Europy i uwzględnił ówczesną literaturę europejską. Godne uwagi jest również to, że w swoim obszernym studium Sokołowski po raz pierwszy w. Polsce podjął próbę systematycznego zestawienia skromnych naówczas materiałów i periodyzacji dziejów budownictwa obronnego. Rozróżnił cztery okresy: w pierwszym (lata 900-1100) zgodnie z rzeczywistym stanem nie wymienił żadnych zamków murowanych, w drugim (lata 1100—1200) zaznaczył istnienie murów, natomiast w trzecim (lata 1200-1300) - wprowadzenie wież. Okres czwarty (od roku 1300) łączył ściśle z akcją budowy zamków murowanych. Wszystko to pozwala nam przyjąć datę wydania pracy Mariana Sokołowskiego za początek nowego okresu badań nad zamkami polskimi.

Sumienne i metodyczne badania powierzchniowe zamków, w których zachowane mury pozwoliły na przeprowadzenie pomiarów, podjął Władysław Łuszczkiewicz. Były to zamki małopolskie: zamek na Wawelu. Lipowiec,zamki w Melsztynie, Rożnowie, Wiśniczu i w Dobro-milu. Brak fachowej literatury polskiej poświęconej tej tematyce spowodował, że Łuszczkiewicz miał trudności w ustalaniu terminologii. Tak na przykład określając wieżę główną wprowadził przy opisie Lipowca termin „tiurma". Nie wszystkie pomiary dokonane przez Łuszczkiewicza mogą być uważane za dokładne, ale fakt opublikowania ich niewątpliwie zasługuje na pełne uznanie i podkreślenie pionierskiej roli Łuszczkiewicza w ówczesnej literaturze naukowej.

Pierwsze badania połączone z zupełnym odsłonięciem zasypanych murów małego zamku rycerskiego zwanego Wołkiem przeprowadzili i opublikowali w roku 1888 dwaj uczeni krakowscy: Stanisław Tomkowicz i Henryk Lindąuist. Praca ta wymaga specjalnego podkreślenia jako pierwsza w Polsce próba przeprowadzenia badań dogłębnych i jako pierwsze połączenie danych historycznych z reliktami pierwotnego założenia obronnego. Przez wiele lat publikacja ta stanowiła niemal wzorcowe opracowanie polskiego zamku średniowiecznego.

Bardzo ważną pozycję w polskiej literaturze zajmuje wyczerpujące, obszerne dzieło o zamku wawelskim, którego pierwszy tom został opracowany przez Stanisława Tomkowicza w roku 1908, a tom drugi, z roku 1913, zawierał wszystkie podówczas dostępne archiwalia zebrane przez Adama Chmielą. Należy podkreślić wyjątkową rolę tego dzieła przygotowanego na podstawie uchwały Grona Konserwatorów Galicji Zachodniej z roku 1902 w związku z zamierzonymi badaniami, a potem odbudową zamku, opuszczonego przez wojska austriackie i przekazanego władzom krajowym. Pełna monografia zamku wawelskiego, wyzyskanie wszelkich dostępnych materiałów archiwalnych i ikonograficznych oraz wyciągnięcie wniosków i próba chronologizacji poszczególnych elementów stanowiły w rzeczywistości właściwe przygotowanie i podstawy dla późniejszych prac konserwatorskich. Tomkowicz uwzględnił w tym dziele ówczesną literaturę przedmiotu i usiłował we wstępie przedstawić dzieje budownictwa obronnego, dając jednocześnie własną propozycję periodyzacji. Pierwszy okres kończy rokiem 1250, a właściwy okres budowy zamków zwany „dobą średnią" zamyka w latach 1250—1450. Okres trzeci, w którym podkreśla rolę broni palnej w rozwoju fortyfikacji, kończy na roku 1550. Choć nie wszystkie wnioski i przypuszczenia Stanisława Tomkowicza zostały potwierdzone przez późniejsze badania i odkrycia, dzieło jego stanowiło podstawę prac badawczych przeprowadzanych w latach następnych na wzgórzu wawelskim. Badania te, co należy podkreślić, były przeważnie podejmowane w związku z pracami budowlanymi, a to ograniczało ich zasięg, uniemożliwiało doprowadzenie ich do końca, a tym samym nie pozwoliło do chwili obecnej na odtworzenie obrazu średniowiecznego zamku na Wawelu.
Publikacje Adolfa Szyszko-Bohusza, zasłużonego restauratora zamku wawelskiego, były pozbawione dokładnych sprawozdań badawczych, co w znacznym stopniu uniemożliwia bezkrytyczne przyjęcie jego wniosków. Tak więc najbardziej interesujący polski zamek czeka jeszcze na ostateczne i metodyczne opracowanie.

W okresie międzywojennym zostały przeprowadzone w ograniczonym zakresie badania na Zamku Królewskim w Warszawie. W celach konserwatorskich podjęto również badania zamków w Grodnie, Czersku i Trokach. Problematykę konserwacji ruin zamków poruszył w swych studiach nad zamkiem trockim Stanisław Lorentz.

W latach trzydziestych w Zakładzie Architektury Polskiej Politechniki Warszawskiej podjęto z inicjatywy Oskara Sosnowskiego planowe prace nad zamkami polskimi. Zorganizowana w tym czasie Sekcja Historii Fortyfikacji dokonała wielu dokładnych pomiarów inwentaryzacyjnych za pomocą instrumentów mierniczych. Przeprowadzono niemal pełną inwentaryzację zamków na Wołyniu i Podolu. Wyłącznie dla celów naukowych dokonano pełnych badań na zamku w Jazłowcu. Wyniki tych prac doczekały się częściowej publikacji dopiero w latach powojennych. Pięknym zakończeniem tego okresu historii badań, zapoczątkowanego przez Sokołowskiego i Łuszczkiewicza, było wydanie w roku 1936 pracy Aleksandra Króla pt. Zarys budownictwa obronnego i wojskowego w dawnej Polsce, omawiającej całokształt zagadnień związanych z budownictwem obronnym. Po raz pierwszy została tu opracowana problematyka budownictwa wczesnośredniowiecznego w rozdziale o grodach drewniano-ziemnych. W przeciwieństwie do przyjmowanych podówczas kryteriów periodyzacji zamków pod kątem rozwoju techniki wojennej, Aleksander Król wprowadził podział uzależniony od przemian formy architektonicznej, a więc na przykład budownictwo obronne okresu romańskiego itd. Taki układ przyczynił się niewątpliwie do przejrzystego ujęcia całości zagadnienia, ale jednocześnie nie pozwalał na precyzyjne określenie przemian pod względem funkcjonalnym. Praca ta stanowiła jakby podsumowanie ówczesnej wiedzy o zamkach polskich.

W roku 1933 Jerzy Sienkiewicz odkrył w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego nie znany dotąd rękopis pracy Józefa Naronowicza-Narońskiego o budownictwie wojennym, pisany w latach 1655-1659. We wstępie do właściwej rozprawy dotyczącej problemów ówczesnych fortyfikacji autor podał krótki, ale ilustrowany rysunkami zarys rozwoju umocnień związanych przede wszystkim z zamkami. Na dziesięciu rysunkach opatrzonych podpisami pokazał rozwój umocnień, począwszy od prymitywnych drewnianych, które tworzy „ogrodzenie palami i parkanem", poprzez murowane, rozbudowane zamki średniowieczne z gankami i strzelnicami, wzniesione na „górach i kopcach wysokich" lub usytuowane na nizinie i „wodą otoczone", aż do warownych założeń bastejowych murowanych i ziemnych. Swoje rozważania zakończył podaniem przykładów zastosowania fortyfikacji bastionowych, otaczających zarówno zamki wcześniejsze, jak i budowane na wolnym terenie. Należy podkreślić, że autor w sposób zwięzły omówił położenie umocnień w terenie i zwrócił uwagę na ich zależność od techniki wojennej. Trzeba żałować, że dzieło to pozostało przez trzysta lat nieznane. Dopiero nieliczne wzmianki w latach międzywojennych, a następnie pełne, krytyczne wydanie opracowane przez Tadeusza Nowaka w roku 1957, umożliwiły korzystanie z tego dzieła, ale już tylko do studiów i rozważań historycznych.

Należy podkreślić, że niemal we wszystkich krajach Europy zainteresowanie zamkami, tak duże na przełomie wieku XIX i XX, w latach międzywojennych wyraźnie osłabło i na drogę nowego rozwoju weszło ponownie po ostatniej wojnie. Rozwój ten przejawia się w licznych publikacjach, w których niejednokrotnie znaleźć można próby syntetycznego ujęcia, w szeroko rozwiniętej akcji inwentaryzacyjnej, w organizowaniu ośrodków studiów i badań prowadzonych w Anglii, Francji, Austrii, Czechosłowacji, NRD, RFN, we Włoszech, w Związku Radzieckim i w Polsce. Obiektem zainteresowania po ostatniej wojnie w Polsce stały się obok ruin również i te zamki, które po adaptacji zaczęły pełnić nową funkcję społeczną. Badania nad zamkami, ich zabezpieczenie po zniszczeniach wojennych, szeroko zakreślona akcja konserwacji i adaptacji objęły całą Polskę. Prace te poważnie wzbogaciły naszą wiedzę o zamkach. Bardzo istotna dla wyników badań jest ścisła współpraca architektów, konserwatorów i archeologów, sprzyjająca stworzeniu nowych metod badawczych. Współpraca ta została zapoczątkowana przy badaniach nad początkami państwa polskiego, a następnie objęła całokształt prac badawczych nad zabytkami architektury.

Wielka akcja pełnej inwentaryzacji zabytków sztuki, zapoczątkowana w 1946 roku, umożliwi opracowanie kompletnego spisu zamków polskich. Zniszczenia wojenne, które dotknęły zarówno zamki do niedawna zamieszkane, jak i opuszczone ruiny, spowodowały konieczność przeprowadzenia wielu różnorodnych robót zabezpieczających, następnie prac konserwatorskich, a w wielu wypadkach prób adaptacji istniejących jeszcze budynków dla nowych użytkowników. Przy tych przedsięwzięciach konieczne było przeprowadzenie dokładnych badań architektonicznych i technicznych i zebranie pełnych materiałów historycznych. Opracowania te w wielu wypadkach stały się wyczerpującymi monografiami zamków. Niepoślednią rolę odegrało tu Państwowe Przedsiębiorstwo Pracownie Konserwacji Zabytków, którego placówki naukowo-badawcze wykonują tę wielką i pożyteczną pracę. Zarysowują się również nowe ośrodki badawcze poza Warszawą, z których należy wymienić przede wszystkim istniejącą w Toruniu grupę badaczy zajmujących się zamkami dawnej ziemi chełmińskiej. Prace ich są bardzo istotne dla zagadnień związanych z wojennym budownictwem krzyżackim. Ważną pozycję zajmuje Katedra Historii Architektury Polskiej przy Politechnice Wrocławskiej (obecnie Instytut Historii Architektury, Sztuki i Techniki), która podjęła prace nad zamkami śląskimi. Wynikiem tych prac jest wiele monografii poszczególnych zamków oraz próba syntetycznego ujęcia w książce Zamki śląskie, wydanej w roku 1957. Podobną inicjatywę podjął w Szczecinie Zbigniew Radacki, który, będąc autorem opracowań monograficznych wielu zamków, dokonał w roku 1969 próby syntetycznego ujęcia historii zamków Pomorza Zachodniego.

Specjalną rolę będzie mógł odegrać ośrodek krakowski. Założona z inicjatywy architektów krakowskich Komisja Urbanistyki i Architektury przy krakowskim oddziale Polskiej Akademii Nauk wyłoniła sekcję zajmującą się problematyką architektury militarnej. Sekcja skupia szereg uczonych i badaczy z całej Polski. Ostatnio podjęto prace nad słownikiem terminologicznym architektury obronnej w Polsce.

Ograniczając się wyłącznie do podkreślenia najbardziej istotnych zagadnień związanych z rozwojem wiedzy o zamkach w Polsce, nie sposób wymienić wszystkich autorów i wszystkie prace. Szczególnie zasługuje na wspomnienie działalność Mariana Arszyńskiego, Janusza Bogdanowskiego, Olgierda Czernera, Hanny Domańskiej, Józefa Frazika, Jerzego Frycza, Izabeli Galickiej, Andrzeja Gruszeckiego, Teresy Holcerowej, Antoniego Kąsinowskiego, Alfreda Majewskiego, Adama Miłobędzkiego, Zbigniewa Radackiego, Jerzego Rozpędowskie-go, Ireneusza Sławińskiego, Marii Sławińskiej i Zdzisława Ziętkiewicza. Obserwując przebieg dotychczasowych badań i odkryć oraz ich rezultaty możemy przypuszczać, że w najbliższych latach możliwe stanie się sporządzenie wyczerpującego katalogu zamków, dającego podstawę do pełnego, syntetycznego opracowania, w którym znalazłoby się również omówienie grodów późnośredniowiecznych i obronnych konstrukcji drewniano-ziemnych. Byłaby to praca zawierająca pełną historię budownictwa obronnego, uwzględniająca jego powstanie, rozwój i przemiany rozpatrywane na płaszczyźnie historii kultury, sztuki i techniki w dawnej Polsce. Podjęcie tego tematu w obecnej chwili mogłoby się spotkać z zarzutem, że praca powstała przedwcześnie. Wydaje się jednak, że nawet w obecnym stanie badań, kiedy jesteśmy świadkami nowych, nieraz rewelacyjnych odkryć, można pokusić się o zestawienie wszystkich naszych wiadomości,
0 przeprowadzenie próby systematyki i periodyzacji i co najważniejsze, o przedstawienie chociażby w formie hipotezy historycznego rozwoju zamku polskiego.

Niewątpliwie może budzić zastrzeżenie zasięg terytorialny niniejszego opracowania. Zmienność granic państwa polskiego w ciągu tysiąclecia jego istnienia uniemożliwia przeprowadzenie analizy procesu rozwojowego budownictwa zamkowego na tym samym obszarze w odniesieniu do całego okresu objętego rozważaniami autora. Toteż w opracowaniu historycznym i typologicznym zamków uwzględniono te tereny, które w okresie powstawania i funkcjonowania zamków od XIII do połowy XVII wieku należały do państwa polskiego. A więc znalazły się tu niektóre przykłady budownictwa obronnego na Rusi Czerwonej, Wołyniu i Podolu. Przykładem trudności w ujęciu materiału jest problem zamków krzyżackich, które były budowane na ziemiach zajętych lub podbitych przez Zakon, a z kolei od połowy XV wieku do roku 1772 wiele z nich, w tym Malbork, pozostawało w granicach Rzeczypospolitej. Katalog zaś, dając obraz obecnego stanu budownictwa zamkowego, obejmuje zamki znajdujące się na obszarze dzisiejszej Polski, jakkolwiek szereg z nich powstało w obcych nam warunkach narodowościowych, politycznych i kulturowych, jak na przykład właśnie zamki krzyżackie oraz zamki rycerskie i joannickie na Pomorzu Zachodnim i w Ziemi Lubuskiej.